
Dawno temu lubiłem grać w grę Wolfenstein: Enemy Territory, lecz ciągłe ładowanie nowych skinów, map i innych pierdół odbierało mi przyjemność z gry. Po tygodniu gra przybiera z 400Mb do 1G. Ciągłe pobieranie nowych map jest uciążliwe. Nie mówię że to coś złego, ale po co dodawać jakieś mało istotne szczegóły do map, których waga przekracza 20MB? Ostatnio postanowiłem sprawdzić czy coś się zmieniło w ET i zainstalowałem. Hmmm... Po zainstalowaniu miałem problemy z PB czyli systemem zabezpieczającym przed czitowaniem. Po kilku minutach googlowania znalazłem odpowiedź na pewnym forum. Wszedłem na serwer, po krótkim pobraniu dodatków mogłem cieszyć się rozrywką. A rozrywka była naprawdę miodna, pomimo tego, że byłem najgorszy w teame. Ale pomińmy ten szczegół.
Następnego dnia, postanowiłem znów zagrać w ET i spotkała mnie przykrość. PB zaczął wywalać mnie z serwera. Udało mi się nad tym zapanować i znów znalazłem się w grze. Moje oczy spoglądały na dwa czarne pasy po bokach, które zajmowały pół ekranu. Pomyślałem, że nie może tak zostać i zacząłem grzebać w opcjach. Ilekroć przestawiłem rozdzielczość tylekroć wyskakiwał mi błąd i przenosiło mnie do windowsa. A więc postanowiłem tak to zostawić bo nie miałem już na to siły.
Mam nadzieję, że w przyszłości twórcy tej gry przeniosą ją do przeglądarki jak to się stało z Quake'm. I będzie można się cieszyć rozrywką bez żadnych problemów technicznych. Nie powinienem tak dużo narzekać, bo pomimo tych problemów da się w miarę przyzwoicie grać. Ale jednak, marzę o mniejszej awaryjności tego tytułu.
0 komentarze:
Prześlij komentarz